sobota, 31 sierpień 2019 14:46

Filip Waligórski - Netflix zabija rasę

Zdecydowana większość czytających zapewne zdaje sobie sprawę czym jest tytułowy Netflix. Dla niezaznajomionych z tematem skrótowo wyjaśniam, że jest to internetowa wytwórnia i wypożyczalnia filmów i seriali, szczególnie od jakiegoś czasu popularna wśród polskiej młodzieży. Nie uważam się za jakiegoś specjalistę od Netflixa, bo od początku słyszałem i spodziewałem się co ta wytwórnia ze sobą niesie więc raczej nie było mi z nią po drodze, jednak to co miałem okazję tam zobaczyć, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W czasie ładowania filmu na popularnym serwisie filmowym CDA wyświetliła mi się reklama animowanego serialu dla dorosłych produkowanego właśnie przez tą wytwórnię, już sam zwiastun  dość mocno mnie zaintrygował więc postanowiłem sprawdzić owy serial i przyznam szczerze, że jest to chyba najbardziej Kulturowo-Marksistowska produkcja, jaką widziałem w życiu. Serial nazywa się „Big Mouth”. Zaczyna się niewinnie - poznajemy 12 letnich bohaterów serialu, którzy wraz z początkiem dojrzewania zaczynają być kontrolowani przez widzialne tylko dla nich hormonalne potwory towarzyszące im na co dzień. Kończy się masturbacją 3-latki za pomocą zabawki, argumentowaniem przez jedną z bohaterek identyfikujących się jako radykalna feministka, wsparciem PlannedParenthood czyli organizacji zajmującej się promowaniem i przeprowadzaniem aborcji w USA. Do tego jest mocno wyeksponowana postać geja inteligentniejszego i bardziej błyskotliwego od reszty (przypominam, że mówimy o 12 latkach), związki międzyrasowe, antykoncepcja, rozmowy z genitaliami i milion innych kontrowersyjnych, niesmacznych i po prostu chorych scen, które zarzucone setką żartów mają tworzyć obraz fajności i młodzieżowości. Kolejny serial, na który natrafiłem to „Edukacja Seksualna”. Już w pierwszym odcinku możemy dowiedzieć się, że matka głównego bohatera, seksuolog puszcza się na lewo i prawo przy pełnej świadomości syna a w swoim gabinecie posiada kolekcję imitacji męskich narządów płciowych. Do tego najlepszym kolegą bohatera jest czarny homoseksualista zachwycający się innymi uczniami. Spodziewając się powtórki z Big Moutha zaprzestałem więc oglądania tego ścieku. Po przeczytaniu opisów kilku innych seriali okazuje się, że w każdym, w grupie najbardziej eksponowanych bohaterów występują następujące typy postaci: 1.Silna postać kobieca 2.Homoseksualista 3.Osoba rasy innej niż biała. Jeśli na takie rzeczy mają w sieci trafiać nastolatkowie czy nawet dzieci, to szykuje nam się pokolenie spaczonych przez marksistowską propagandę ameb zapatrzonych w seks, rozwiązłość i przyjemność jako wartości nadrzędną ponad założenie rodziny, wierność i inne fundamenty europejskiej cywilizacji. Widzimy to zresztą już dziś, wszak największe poparcie efemerydy Biedronia i innych dewiantów mają właśnie wśród pokolenia, które właśnie kończy 18 lat. To pokolenie wychowane na Netflixie, oderwane od rzeczywistości, łudzone amerykańską wizją życia, szybkich przyjemności przy braku zaangażowania i poświęcenia. To pokolenie tęczowych toreb i kolorowych włosów, nastolatków bez celu w życiu z wieczną pozowaną dla współczucia innych depresją. Nasza cywilizacja już umarła, jednak to od nas zależy czy odrodzi się ona z własnych popiołów potężniejsza, piękniejsza i silniejsza czy też pozwolimy tęczowym dzieciom dalej tańczyć na jej grobie. Naszym celem - Konserwatywna Rewolucja, pokolenie zemsty musi  zmiażdżyć pokolenie Netflixa.

 

 

Filip Waligórski