środa, 31 lipiec 2019 20:47

Oleś Wawrzkowicz - Je suis Romain

Je suis Romain, je suis humain: deux propositions identiques.
Charles Maurras.

              

Charles Maurras- Europejczyk, Rzymianin, nacjonalista.

 

Charles Maurras urodził się 20 kwietnia 1868 roku we francuskim Martigues, w tradycyjnej i konserwatywnej rodzinie katolickiej. To właśnie wyniesione z domu wartości stały się fundamentem jego przyszłych poglądów oraz burzliwego i pełnego nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń związku z Kościołem Katolickim.

Maurras był ojcem nacjonalizmu integralnego, czyli połączenia zasad autorytarnej władzy dyktatorskiej z monarchizmem. Fundamentem tej ideologii był antydemokratyzm. Według francuskiego myśliciela demokracja sprzyjała przejęciu władzy w państwie przez skorumpowane kliki partyjne, które w większości reprezentować miały obce interesy, zagrażające narodowi francuskiemu oraz będące w jawnej sprzeczności z zasadami nacjonalizmu. Swój negatywny stosunek do demokracji, a w szczególności jej mechanizmu wyborczego, Maurras wyraził w słowach: Oto najgorszy z fałszywych bogów: wola ludu, pod wszelką postacią. Instytucje republikańskie, podobnie jak i demokracja narodziły się, według niego, skorumpowane, a więc podatne na patologie ustrojowe. Receptą na ten stan rzeczy miała być idea decentralizacji, która powinna stać się podstawą odnowy życia społecznego Francji: Jednostka nie rozwija się sama. Niezbędne jej są niezliczone korzystne okoliczności: rodzina, miejsce z którego się wywodzi i moralna atmosfera - to, czego we Francji „podzielonej” i „umysłowo wyjałowionej” brakuje. […] Wspólnota i zróżnicowanie naszej ziemi, wspólnota i zróżnicowanie naszej krwi to właśnie to, co leży u podłoża ducha federacyjnego i uczucia narodowego. Te dwie cechy wyrażają się jednak w trzeciej, a jest nią tradycjonalizm. Tradycja zawiera w sobie siły ziemi i krwi. Zachowuje się ją nawet wtedy, kiedy opuszcza się rodzinny kraj: jest niczym źródło nieustającego napięcia, nakazujące powrót.  Według Maurrasa to właśnie małe wspólnoty miały być ostoją najważniejszych narodowych wartości. System ten został w pełni wyrażony w dziele pt. „Action française et la Religion catholique”: Wszystkie faworyzowane przez nas idee – ład, tradycja, dyscyplina, hierarchia, autorytet, ciągłość, jedność, praca, rodzina, korporacja, decentralizacja, autonomia, organizacja pracy, są konserwowane i doskonalone przez katolicyzm. Tak jak katolicyzm wieków średnich znalazł wykończenie w filozofii Arystotelesa, tak samo nasz naturalizm społeczny odnajduje w katolicyzmie swoje najtrwalsze i najdroższe mu zasady. Ówczesny ustrój państwa francuskiego, uważał on za niewolniczy, w który jest: niewolnikiem izb parlamentarnych, niewolnikiem partii politycznych, koterii wyborczych, niekontrolowanych wydarzeń, zmian nastrojów społecznych i preferencji wyborczych.

Novum stworzonym przez Francuza była sama istota nacjonalizmu integralnego, która dopuszczała koegzystencję monarchizmu, wyrażanego przez rojalizm, z nacjonalizmem. Według niego ustrój ten zaspokajał wszystkie aspiracje i potrzeby narodowe, których finalnym efektem miał być świadomy i silny naród francuski. Stojący na czele narodu król, miał mieć charakter autorytarnego dyktatora, co łączyło w jedno coraz bardziej modne ruchy autorytarne z tradycyjnym francuskim rojalizmem (jeżeli zdecydowaliście się być patriotami, z pewnością zostaniecie rojalistami).

Istotnym uzupełnieniem idei narodowej miało być oparcie narodu francuskiego w wierze katolickiej: Przypominając masom pojęcie stanów, ojczyzny i autorytetu, Kościół ratuje jednostkę przed ustawieniem samej siebie na ołtarzu. (…) Indywidualizm został wykluczony w imię miłości do osoby, a ci, których Kościół nazywa maluczkimi, otrzymali od niego uprzywilejowane traktowanie, pod warunkiem że nie wywoła u nich pychy, a zasada podporządkowania nie wywoła buntu. Jednakże Maurras (samemu określając się jako agnostyk) traktował Kościół Katolicki raczej instrumentalnie, co stało się jedną z przyczyn nałożenia na niego kary ekskomuniki przez papieża Piusa XI oraz wpisania pism jego i Akcji Francuskiej do Indeksu ksiąg zakazanych. W liście do ojca Penona napisał, że nie mogłem Bogu przebaczyć mojej głuchoty, upadłem i pozbawiłem Go roli protektora i dobroczyńcy. Mszczę się, odmawiając Mu istnienia. Mimo urazu względem Boga, jak i niektórych hierarchów kościelnych uważał, iż Kościół u nas, we Francji, uosabia, jak zresztą wszędzie, autorytet, hierarchię, porządek i pokój. Republika przeciwnie, tradycyjnie prezentuje się nam jako protest i krytyka czynione w imię idei narodowych przeciwko naturalnym wartościom narodu. Kościół Katolicki był dla niego Kościołem Porządku, hierarchii i dyscypliny, która powinna być przeszczepiona na grunt świeci, tworząc świadomy i silny naród. Ponadto tym co miało spajać naród i państwo miał być król, który jako stojący najwyżej w hierarchii państwa sprawowałby władzę dzięki sile własnego autorytetu (Wielkich kryzysów nie rozwiązuje się bez dyktatury. Dyktator jest więc konieczny, lecz czy wystarczający? Historia wielkich dyktatur pokazuje jakie są ich blaski i cienie, usługi, jakie oddają, równię pochyłą, po której się staczają. […] Dyktatury jednoosobowe i dożywotnie mają w sobie więcej umiarkowania, bo wiążą się z bezpośrednią i stałą odpowiedzialnością). Maurras kontynuując tradycyjny model monarchii przychylał się do dyktatury długotrwałej, a więc być może wykreowania bądź powrotu linii dynastii królewskiej. Francuz postulował stworzenie wodzowskiego patrycjatu/dynastii, która odrodziłaby ducha narodu.

W piśmiennictwie francuskiego myśliciela, szczególne, wręcz uprzywilejowane miejsce zajmowała jego „rzymskość”, która przejawiała się zarówno w poczuciu smaku, odbiorze kultury i cywilizacji, a wreszcie przyjęciu duchowej spuścizny antycznego Rzymu, który według Maurrasa podłożył solidne podwaliny pod cywilizację europejską. Jestem Rzymianinem, gdyż od konsula Mariusza i boskiego Juliusza aż po Teodozjusza zarysował się pierwotny ideał Francji. Jestem Rzymianinem, gdyż to Rzym, Rzym księży i papieży, dał wieczność uczuciom, metodom, kultowi, dziełu politycznemu całych pokoleń urzędników i sędziów. Jestem Rzymianinem, gdyż gdyby moi ojcowie nie byli takimi Rzymianami, jakim ja jestem, to pierwsza inwazja barbarzyńców między V a X wiekiem uczyniłaby moją ziemię ziemią niemiecką lub norweską. Jestem Rzymianinem, gdyż bez opieki romańskiej druga faza inwazji barbarzyńców, która miała miejsce w XVI wieku, inwazja protestancka, uczyniłaby moją ziemię ziemią szwajcarską. Jestem Rzymianinem w bogactwie bytu historycznego, intelektualnego i moralnego. Jestem nim, gdyż gdybym nie był, nie byłoby we mnie nic francuskiego. (…) Dzięki temu skarbcowi, który otrzymał z Aten i przekazał mojemu Paryżowi, Rzym stał się cywilizacją i człowieczeństwem.

Nie byłem nigdy człowiekiem wierzącym; byłem głuchy, lecz dzięki inteligencji doceniłem muzykę języka prowansalskiego; byłem naznaczony nihilizmem filozofów, takich jak Schopenhauer, lecz dzięki sile swojego pragnienia przekonałem się do zalet tradycyjnej polityki; jestem agnostykiem, zafascynowanym polityczną siłą i trwaniem Rzymu, lecz powracam do pewnych form katolicyzmu. Ultimum Romanorum, tradycjonalista, monarchista, nacjonalista, Europejczyk, a na łożu śmierci nawrócony katolik, Maurras tuż przed śmiercią przyjął sakramenty święte, wypowiadając znamienne słowa: Pierwszy raz słyszę, że ktoś nadchodzi.

Oleś Wawrzkowicz