sobota, 29 wrzesień 2018 21:09

Zofia Orłowska - Rasa i polityka: relacja i refleksje ze spotkania z Jaredem Taylorem

17 września 2018 roku na zaproszenie polskich nacjonalistów oraz naszych towarzyszy ze świata anglosaskiego, Jared Taylor wygłosił w Warszawie prelekcję pt. „Rasa i polityka w Ameryce”. Było to pierwsze wystąpienie Taylora w Polsce.

Jared Taylor urodził się i wychował w Japonii jako dziecko chrześcijańskich misjonarzy. W Stanach Zjednoczonych i Francji zdobył wykształcenie uniwersyteckie w dziedzinach filozofii oraz ekonomii międzynarodowej. Jest autorem licznych książek i publikacji, założycielem magazynu American Renaissance i organizatorem corocznych konferencji metapolitycznych, na których występują biali nacjonaliści, rasowi realiści i konserwatyści. Celem AmRen jest ochrona dziedzictwa kulturowego, politycznego i biologicznego Europejczyków w Ameryce. Taylor jest ekspertem w dziedzinie relacji międzyrasowych w USA, uznawanym za jednego z prekursorów i liderów współczesnego ruchu alt-right (alternatywnej prawicy). Założenia i cele tego ruchu przedstawiał już na łamach „Szturmu” Bartłomiej Dejnega w świetnym artykule „Czym jest ruch Alt-Right?”1 - jak pisał, „mimo iż granice ideologiczne alt-right są płynne, można wyszczególnić w nim kilka punktów, co do których panuje zgoda większości środowiska. Centralnym punktem ideologii jest etniczny nacjonalizm oparty o rasowy realizm. Odrzucany został pomysł rasy jako tylko społecznego konstruktu. Jako fundament do budowy narodu wskazuje się biologiczne uwarunkowania człowieka. Duży nacisk położony jest na kwestii korelacji współczynnika IQ i rasy człowieka.”

Taylor często podróżuje za granicę, aby uświadamiać wszystkich przedstawicieli europejskiej cywilizacji stojących dziś przed podobnymi wyzwaniami, jak również często występuje na kampusach uniwersyteckich, starając się dotrzeć do młodych ludzi w środowiskach zdominowanych przez poprawność polityczną, ideologie lewicowe i liberalne.

Wygłaszając prelekcję w Warszawie, Taylor przedstawił amerykańskie doświadczenia w stosunkach międzyrasowych oraz odniósł się do obecnej sytuacji politycznej i demograficznej w USA oraz Europie. Przedstawię tu istotne poruszone przez niego kwestie.

USA zawsze były krajem wielorasowym, obecnie wielorasowa staje się także Europa. Amerykańskie doświadczenie może posłużyć Europie jako ważna lekcja. Oficjalnie przyjmowane twierdzenia i poglądy na temat rasy w USA są zaprzeczeniem rzeczywistości. Ich celem jest zbudowanie społeczeństwa, w którym rasa nie ma znaczenia. Przypomina to komunizm, który dążył do wyeliminowania egoizmu, organizując społeczeństwo wedle zasady „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb”. Komunizm zawiódł, ponieważ nie zrozumiał ludzkiej natury, próbował jej zaprzeczyć. Tak samo powszechnie przyjmowane w USA twierdzenia, że rasy nie istnieją, czy że grupy rasowe są sobie równe pod każdym względem, stanowią zaprzeczenie ludzkiej natury i faktów. Widać w statystykach, że czarna i biała ludność zachowuje się inaczej, że wśród czarnych jest znacznie wyższa przestępczość czy odsetek dzieci urodzonych w związkach pozamałżeńskich, oraz że czarni osiągają znacznie mniej niż biali. Są to ogromne różnice. Oficjalnie przyjmowanym wyjaśnieniem jest systemowy i instytucjonalny rasizm białych, których obwinia się o wszystkie porażki czarnej ludności. Białym przypisuje się nawet nieświadomy rasizm, czy tak zwany „biały przywilej”, utwierdzając ich w poczuciu winy i wstydu. Niestety obecnie są to popularne opinie w wielu wpływowych kręgach w USA, a naciski i cenzura politycznej poprawności narzucają te wizje całemu społeczeństwu. Taylor podawał przykłady takich działań, obnażając ich absurdalność. Poszukuje się wciąż rasizmu, aby stworzyć wytłumaczenie dla nierówności osiągnięć grup rasowych, omijające jej prawdziwe powody. Prawdziwymi powodami są naturalne, przyrodzone różnice między rasami, wśród których szczególnie istotne są różnice w inteligencji. Taylor, jak to ma w zwyczaju, odwoływał się rzetelnie do badań naukowych, wykazujących między innymi, że nie widać dziś wpływu czynników zewnętrznych mogących powstrzymywać czarną ludność w rozwoju i osiąganiu sukcesów.

Za każdy przejaw rasizmu, prawdziwego lub rzekomego, białych w Ameryce spotykają przykre i dotkliwe konsekwencje, takie jak utrata pracy. Każdy broniący interesów białej ludności jest nazywany rasistą i panuje przyzwolenie społeczeństwa, a nawet wymiaru sprawiedliwości, by takich ludzi atakować. Są usuwani z Twittera, Facebooka, Youtube'a – dąży się do ich uciszenia. Popularne wśród elit politycznych staje się przekonanie, że demokracja potrzebuje cenzury, stojące w całkowitej sprzeczności z wartościami, na których zbudowano Stany Zjednoczone, takimi jak wolność słowa. Taylor porównał obrońców interesu białych do dysydentów w Związku Sowieckim, przypominając, jak byli oni prześladowani.

Co dla nas szczególnie istotne, Taylor zwrócił uwagę na wyjątkową sytuację i rolę Europy Wschodniej – krajów takich jak Polska, Czechy, Słowacja, Węgry. Żelazna kurtyna systemu komunistycznego uchroniła nas przed trucizną szkodliwych idei, która zaatakowała od wewnątrz Stany Zjednoczone i Zachodnią Europę.

Stwierdził, że jeżeli zmiany będą dalej zmierzać w tym samym kierunku, w którym zmierzają obecnie na Zachodzie, to jedynie w Europie Wschodniej utrzyma się prawdziwa europejska cywilizacja. Przestrzegał nas, abyśmy nie poszli w ślady Francji czy Niemiec i już teraz walczyli o zachowanie białego charakteru naszego kraju, Polski dla Polaków – abyśmy sprzeciwili się potężnym zewnętrznym siłom, które chcą Polskę zmienić.

Po prelekcji przyszedł czas na zadawanie pytań. Za bardzo ważną należy uznać odpowiedź Jareda Taylora na pytanie o jego stosunek do kwestii żydowskiej oraz do analiz prof. Kevina MacDonalda przedstawionych w pracy naukowej „Kultura krytyki”. Przez lata Taylor oskarżany był przez część białych nacjonalistów o ignorowanie tej kwestii; podawano nawet, że odcina się całkowicie od tzw. antysemityzmu czy że uznaje Żydów po prostu za równoprawnych białych Amerykanów. Tym razem Taylor otwarcie przyznał, że Żydzi byli nadreprezentowani we wszelkich kręgach podkopujących białą rasową tożsamość, że stali na czele ruchów dążących do stworzenia całkowitej rasowej równości, że wpływy żydowskie były zdecydowanie negatywne oraz że Kevin MacDonald opisał ten fenomen w sposób jasny i wyczerpujący. Jednocześnie powiedział, że za błąd uważa obwinianie Żydów o wszystkie porażki białych, o niepowodzenie w utrzymaniu białej większości – ponieważ ostatecznie to biała większość ponosi odpowiedzialność za własny kraj. Stwierdził też, że istnieje niewielka liczba Żydów, którzy będą mogli zostać sojusznikami w dążeniach do obrony czy odnowy cywilizacji europejskiej. Choć Taylor prezentuje w tej kwestii dość umiarkowane stanowisko jak na alt-right, co może wynikać z jego strategii docierania do mainstreamu, to widać jasno, że zdaje sobie sprawę z problemów i konfliktów wynikających z wpływów mniejszości żydowskiej.

Odpowiadając na pytanie o to, czy biali mają szansę bronić swoich praw jako mniejszość(gdyż nawet przy zamknięciu granic na nowych imigrantów, obecne trendy demograficzne wystarczą, aby biali stali się w niedługim czasie mniejszością w USA), czy też alt-right będzie iść w kierunku Spencerowskiej wizji2 państwa etnicznego (ang. ethnostate) dla białych – Taylor wyraził przekonanie, że jeżeli europejska cywilizacja ma mieć jakąkolwiek przyszłość w Ameryce, konieczne będzie uświadomienie odpowiedniej liczby białych ludzi i ustanowienie białego państwa etnicznego na części terytorium Stanów Zjednoczonych. Jeśli do tego nie dojdzie, USA staną się takie jak Brazylia – pozostaną tylko niewielkie wyspy cywilizacji pośród szerokiego morza chaosu i przestępczości.

Taylor wskazał także, że mimo całej propagandy promującej mieszane związki, jedynie około 10% białych w USA wstępuje w związki małżeńskie z osobami innych ras, oraz że biali nadal wolą wysyłać swoje dzieci do szkół z białą większością i żyć w białych sąsiedztwach – a zatem większość białej ludności wciąż posiada podstawowy instynkt zachowania własnej grupy. Trzeba wbrew poprawności politycznej i propagandzie multikulturalizmu przekonywać ludzi, że te dążenia są dobre, że powinni słuchać się tych instynktów i otwarcie przyznawać się do tożsamości.

Zapis wideo całego spotkania, po angielsku wraz z polskim tłumaczeniem, można obejrzeć na kanale Centrum Edukacyjnego Powiśle na Youtube. 3

Z powyższych spostrzeżeń i argumentów Taylora można wyciągnąć wiele ważnych wniosków. Czas na kilka refleksji, w jaki sposób można amerykańskie doświadczenie i rasowy realizm odnieść do perspektywy polskiej, i szerzej do europejskiej.

Taylor zdobył popularność dzięki temu, że broni interesu białych i przedstawia kwestie rasowe zawsze na wysokim poziomie merytorycznym, opierając się na faktach i statystykach, używając argumentów trudnych czy wręcz niemożliwych do podważenia – a jednocześnie w sposób elokwentny, przystępny i zrozumiały dla zwykłego człowieka. W dzisiejszej Polsce brak jest takiego podejścia. Nie zdajemy sobie sprawy, jak istotne dla kultury i cywilizacji są charakter i jakość budującej je ludności, wynikające z jej pochodzenia etnicznego, z rozwoju ewolucyjnego przez tysiące lat. Na przykład średnia inteligencja jest uwarunkowana genetycznie, a różne grupy rasowe mają jej różne średnie wskaźniki. Wystarczy zaobserwować różnice w sposobie życia czy w osiągnięciach cywilizacyjnych Europejczyków, Azjatów, Afrykańczyków i innych grup, czy przestudiować dane naukowe, których samo podstawowe omówienie mogłoby być tematem na oddzielny tekst. Średnia inteligencja determinuje potencjał kulturotwórczy i rozwojowy wspólnoty. Może on być wykorzystany lepiej lub gorzej w zależności od wypracowanych wzorców kulturowych, poziomu edukacji, różnych dziejowych decyzji, warunków zewnętrznych, czynników środowiskowych czy interakcji z innymi grupami; jednak jeśli nie ma wysokiego potencjału, to wysokiej kultury i cywilizacji po prostu nie będzie. To, jak daleko zaszliśmy jako biali Europejczycy, zawdzięczamy milionom naszych przodków, którzy ciężko na ten rozwój pracowali, którzy walczyli i ginęli aby bronić własnych rodzin i społeczności przed najeźdźcami, jak również aby zdobywać i zasiedlać nowe terytoria. Jest to dorobek tak każdego z narodów, jak i Europy jako całości. Tysiące lat dorobku swoich przodków jednostka może zniszczyć w ciągu jednego pokolenia, na szkodę całej wspólnoty narodowej, wiążąc się z osobą niekompatybilną. Dla unicestwienia niemal całej wspólnoty wystarczy przy dzisiejszej skali migracji kilka pokoleń.

Nasz naród ma jeszcze znaczne pokłady zdrowego rozsądku i zdrowych instynktów, ponieważ za żelazną kurtyną degeneracja nie przeniknęła tak głęboko jak w państwach zachodnich. Jednak procesy te nas nie ominą. Mimo braku akceptacji społecznej dla masowej imigracji z Bliskiego Wschodu czy Afryki, istnieje dość powszechne przyzwolenie na związki mieszane(niestety, nawet w kręgach mieniących się narodowymi) oraz na asymilację pozaeuropejskich imigrantów. Nie zwraca się uwagi na społeczność wietnamską. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, choć sprzeciwił się imigracji narzucanej przez Unię Europejską, dał zielone światło dla sprowadzania przez kapitalistów taniej siły roboczej już nie tylko z Ukrainy, a także z krajów azjatyckich: Indii, Bangladeszu, Nepalu... To, czego polscy wyborcy chcieli uniknąć, i tak czeka nasz kraj, tyle że zostanie wprowadzone innymi drzwiami. Oto i demoliberalizm. Zaczynamy podążać drogą państw zachodnich. Problem ten jest jak na razie bagatelizowany przez większość społeczeństwa, jak również zdarza się, że imigranci z Azji są zrównywani z tymi z Ukrainy – nie zwracając uwagi na ich całkowitą odmienność kulturową, cywilizacyjną i przede wszystkim etniczno-rasową, co jest poważnym błędem.

Brak jest konsekwencji wobec jednostek i myślenia w nadrzędnych kategoriach wspólnotowych nawet w środowiskach nacjonalistycznych, a co dopiero w szerszym społeczeństwie – persony takie jak Miriam Shaded czy Bawer Aondo-Akaa są przedstawiane jako Polacy i polscy patrioci. Takie pojedyncze, indywidualne przykłady wykorzystuje się do zaprzeczania etnicznej, rasowej podstawie wspólnoty narodowej. Wspólne oświadczenie MW, ONR i RN pod tytułem „Deklaracja ws. wspólnoty i tożsamości narodowej4” jest niekonsekwentne - mimo że uznaje znaczenie etniczności, to jednak twierdzi, że „Odrzucamy rasizm i wszelkie bazujące na pojęciu rasy doktryny społeczne i polityczne. Błędnie uznają one rasę za ważny punkt odniesienia w polityce i życiu społecznym oraz zdecydowanie przeceniają znaczenie biologicznych różnic między ludźmi.(...) W idei narodowej i katolickiej nie mieści się pogląd, że osoba obcego pochodzenia etnicznego nie może przez swoje wychowanie, pracę i wolę asymilacji z upływem czasu stać się Polakiem. Odrzucamy twierdzenie, że naród polski nie ma prawa przyjąć do swego grona wartościowej osoby o polskiej tożsamości tylko dlatego, że różni się pochodzeniem etnicznym lub wyglądem zewnętrznym.” Różnice rasowe sprowadza się głównie do wyglądu zewnętrznego, co jest ignorancją – a tymczasem Jared Taylor czy inny ekspert byłby w stanie bez problemu wykazać na podstawie statystyk i badań różnice wewnętrzne, w zachowaniu, potencjale intelektualnym czy całej naturze ludzi i społeczeństw o różnym pochodzeniu, różnie ukształtowanych ewolucyjnie. Odrzucenie nacjonalizmu etnicznego i pojęcia rasy, zignorowanie indoeuropejskiej podstawy naszego narodu i cywilizacji oraz perspektywy paneuropejskiej - takie postępowanie i takie oświadczenia, czy wynikają z koniunkturalizmu czy z faktycznych błędnych przekonań, stanowią krok w stronę autodestrukcji. Jesteśmy niestety jako naród podatni na manipulację emocjonalną, nie posiadając konkretnej(choćby podstawowej) wiedzy na temat zróżnicowanej natury ludzkiej i własnego dziedzictwa oraz ugruntowanych na takiej wiedzy i na wspólnych wartościach, konsekwentnych przekonań.

Łatwo jest przeciwnikom zastraszyć nacjonalistów oskarżeniami o "rasizm", zaś samo to pojęcie bywa nader często fałszywie przedstawiane jako niedouczenie, prymitywizm, fobia, wstecznictwo, bezsensowna nienawiść... Tymczasem rasowy realizm ma solidne oparcie w faktach potwierdzonych naukowo i wcale nie oznacza nienawiści do innych, a wręcz przeciwnie - uznaje za właściwe dążenie do zachowania swojej unikalnej natury i swojego dziedzictwa przez każdą grupę etniczną. Z tego wynika dążenie do zapewnienia własnej grupie wyłącznego terytorium i możliwości niezakłóconego życia i rozwoju - separatyzm rasowy. W żadnym razie nie wyklucza to poszanowania dla innych narodów, ras i kultur, uznania ich osiągnięć i ich wartości, poznawania ich czy przyjaznych stosunków z nimi.

Potrzebne jest w Polsce kształcenie w tym zakresie, poczynając od samokształcenia samych nacjonalistów i studiowania statystyk, badań naukowych i doświadczeń historycznych, by przebić się z tymi faktami do świadomości społecznej. Zorganizowane działania metapolityczne i edukacyjne, takie jak te prowadzone przez American Renaissance w USA, są ogromnie istotne i potrzebne. Najwięcej dobrej pracy na polu metapolityki w kierunku promocji etnicznego nacjonalizmu w Polsce wykonuje obecnie środowisko szturmowe, choć to nadal niewiele w skali całego kraju. Powinniśmy także bardziej pracować nad podparciem naukowym swoich słusznych poglądów. Trzeba nam rasowego realizmu, czy jak pisał nie tak dawno w „Szturmie” Witold Dobrowolski – pozytywnego rasizmu5. W porównaniu do państw zachodnich czy też do Rosji, szkodliwe procesy etnicznej dezintegracji nie zaszły u nas jeszcze zbyt daleko. Musimy walczyć o przetrwanie dla przyszłych pokoleń, dla naszych dzieci i wnuków, już teraz. Z wszelkich innych klęsk czy nieszczęść można się podnieść – narody w historii przetrwały przegrane wojny czy odbudowały się po utracie dużej części populacji – natomiast utrata naszej natury i naszego przyrodzonego charakteru może być nieodwracalna, a im dalej te destrukcyjne procesy zajdą, tym trudniejsze będzie odwrócenie ich biegu, tym więcej będzie to wymagało ofiar. Rozumiano znaczenie pochodzenia rasowego w niemal całej Europie w dwudziestoleciu międzywojennym, przed klęską dla europejskiej cywilizacji i tożsamości, jaką okazała się pod każdym względem II wojna światowa. Także polski ruch narodowy nie odbiegał od ogólnoeuropejskiego poziomu świadomości, czego przykładem niech będzie niezmiennie prawdziwy i aktualny cytat Mariana Reutta, lidera ugrupowania RNR Falanga: „Społeczeństwo jest zorganizowanym biopsychicznie współżyciem ludzi, mających rasowo określoną postawę twórczą, będących jednościami kulturalnymi i wspólnotami językowymi. Wynika stąd dalszy wniosek, że społeczeństwa są narodami, których ciałem jest rasa a duszą kultura”. Takie opinie były powszechne, w podobnym duchu pisał także Roman Dmowski i wielu innych polskich przywódców narodowych. Widząc dziś jak potwierdzają się ostrzeżenia formułowane kilkadziesiąt lat temu przez ludzi wyciągających wnioski z faktów w perspektywie pokoleń, widząc upadek Zachodu – skutki osłabienia tożsamości, masowej imigracji i mieszania ras – niech tym razem Polak będzie mądry przed szkodą.

 

1    http://szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/565-bartlomiej-dejnega-czym-jest-ruch-alt-right

2    http://szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/593-milosz-jezierski-co-oznacza-byc-alt-right-tlumaczenie-tekstu-richarda-spencera

3    https://www.youtube.com/watch?v=1IoceMPWRHQ

4    http://mw.org.pl/2017/11/deklaracja-ws-wspolnoty-tozsamosci-narodowej/

5     http://szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/203-pozytywny-rasizm

 

Zofia Orłowska