wtorek, 01 maj 2018 12:43

Marta Niemczyk - Chcą całego życia

Roszczeniowa postawa i perfidne wykorzystywanie wizerunku chorego dziecka? A przecież zamiast okupować sejmowe korytarze, mogliby siedzieć wygodnie w domach, licząc po cichu, czy starczy na rehabilitację i pieluchomajtki.

Teraz na poważnie. W Sejmie trwa protest rodziców dzieci niepełnosprawnych. Domagają się między innymi wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego (w wysokości 500 zł miesięcznie) dla osób niepełnosprawnych powyżej 18. roku życia niezdolnych do samodzielnej egzystencji oraz zrównanie renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy[1]. Opinii publicznej umyka jak zwykle szereg „niefinansowych” postulatów, takich jak np. utworzenie sieci placówek funkcjonujących na poziomie lokalnym, w tym świetlic środowiskowych i domów dziennego pobytu; zapewnienie niepełnosprawnym specjalistycznej opieki w przypadku śmierci opiekuna; zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia i zastąpienie jej innymi formami prawnego wsparcia zgodnie z modelem wspieranego podejmowania decyzji; likwidacja barier architektonicznych, komunikacyjnych, pozyskiwania wyrobów medycznych, leków podtrzymujących życie, sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego i wiele innych.

Tymczasem, jak twierdzą niektórzy, rodzice osób niepełnosprawnych „szukają zadymy” – takie głosy dają się słyszeć ze strony przedstawicieli żelaznego elektoratu partii rządzącej; matki niepełnosprawnych to „bezczelne babsztyle” łase na socjal; niejaki „zoologiczny antykomunista” apeluje do minister Rafalskiej i premiera Morawieckiego za pośrednictwem mediów społecznościowych, by omijali to towarzystwo z daleka, bo „nie o osoby niepełnosprawne im chodzi ale o robienie polityki”. Zapomina bądź nie wie, że podobny strajk okupacyjny miał miejsce za czasów rządów PO-PSL, zaś pomniejsze protesty i pikiety odbywają się od wielu lat, z podobnym skutkiem. Gdyby dzisiejszy protest przypadł na okres rządów opozycji, najgorętsi zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości organizowaliby akcje solidarnościowe, zbiórki darów dla okupujących Sejm dzieci i rodziców czy akcje modlitewne. Teraz to co innego. Teraz „chodzi o politykę”.

Nihil novi. W 2009 roku rodzice i opiekunowie protestowali pod Kancelarią Premiera pod nad wyraz trafnym hasłem „Samą miłością dzieci nie nakarmimy”. Podobnie w 2011 i 2013 roku. W 2014 roku grupa rodziców zorganizowała pierwszy strajk okupacyjny Sejmu[2]. Wśród protestujących była jedna z liderek tegorocznego strajku Iwona Hartwich, której syn cierpi na porażenie mózgowe. Tak wtedy, jak i dziś, życzliwi dokonali „lustracji” jej profilu w mediach społecznościowych i na tej podstawie wysnuli wniosek, że protestującym chodzi o kasę – na manicure i wczasy w Chorwacji. Dziś część prawicowego elektoratu doszukuje się u Hartwich sympatii do Platformy Obywatelskiej. Ona tymczasem przypomina byłemu ministrowi zdrowia Bartoszowi Arłukowiczowi (PO), zatroskanemu dziś o los najsłabszych – Mówiliście, że nie ma pieniędzy dla niepełnosprawnych. Nie opowiadajcie bajek[3]. W 2014 roku do Sejmu rodziców i opiekunów zaprosił Arkadiusz Mularczyk (wówczas poseł Solidarnej Polski, obecnie z powrotem w PiS), z którym kontaktowała się Hartwich – Te głosy z całego kraju są pełne poparcia dla protestu. Ludzie, którzy przez lata żyli w ciężkiej sytuacji, podnoszą głowy – mówił cztery lata temu Mularczyk.

Pikieta rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych miała miejsce również w październiku 2016 roku, krótko po pierwszym Czarnym Proteście i odrzuceniu projektu ustawy antyaborcyjnej. Nie mogąc się z nim równać pod względem medialności, niepełnosprawni „zginęli” gdzieś w ogniu walk obozu pro-life i pro-choice. Zarówno jeden, jak i drugi chętnie powołuje się na troskę o godność życia ludzkiego. Tym bardziej niezrozumiałą jest dziś strategia obrana przez część środowiska pro-life. Wydawać by się mogło, że miejsce obrońców życia jest teraz w Sejmie, ramię w ramię z tymi, których przecież pragną ratować od śmierci. Karolina Jurkowska (Fundacja Pro Prawo do Życia) komentując zapowiadany przez premiera Morawieckiego program Dostępność Plus (który przewiduje likwidację barier m.in. dla osób niepełnosprawnych, maksymalnie ułatwiając ich samodzielne funkcjonowanie w obszarze architektury, transportu, edukacji, służby zdrowia, cyfryzacji)[4], pisze: „Brzmi dobrze? Jest pewien haczyk: ten program przewidziany jest jedynie dla osób, które miały to szczęście, że się urodziły i nie zamordowano ich z powodu podejrzenia niepełnosprawności jeszcze w łonie matki. Partii premiera Morawieckiego nie przeszkadza bowiem w najmniejszym stopniu prawo, które pozwala zabijać takich ludzi przed narodzeniem.”[5] Co jak co, ale to nawet nie jest konstruktywna krytyka programu. Tymczasem wizja odartej z godności wegetacji na łasce i niełasce MOPSu nie pozostaje bez znaczenia, gdy kobieta staje przed dylamatem przewidzianym przez obowiązujące prawo. Internauci komentują sweetfocie posłanki Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) pytając, czy popieranie (prawa do) aborcji eugenicznej i wspieranie osób niepełnosprawnych to tylko brak logiki, czy już rozdwojenie jaźni? Możliwe, że jedno i drugie, jednak nie większe, niż popieranie zakazu aborcji eugenicznej i pozostawianie niepełnosprawnych dzieci, niepełnosprawnych dorosłych, ich rodziców i opiekunów samym sobie. Trudno się dziwić wobec tego, że zbiórki na rzecz strajkujących organizuje dziś między innymi Strajk Kobiet.

- Siłą sejmowego protestu jest nagłośnienie problemów, które rzadko przebijają się do opinii publicznej. Apelujemy do mediów o częstsze podejmowanie tematów ważnych dla środowiska, relacjonowanie posiedzeń komisji i działań rzeczniczych oraz recenzowanie obietnic składanych przez polityków – zwracają dziś uwagę przedstawiciele inicjatywy „Chcemy całego życia”[6] wspierającej protest. To oni w marcu tego roku przekazali minister Elżbiecie Rafalskiej petycję „Pozwólcie nam pracować!” podpisaną przez ponad 12,5 tysiąca osób, apelując o zniesienie zakazu pracy zarobkowej dla osób otrzymujących świadczenia pielęgnacyjne[7]. Nie tylko o socjal tu chodzi.

Ponad 70% Polaków uważa, że dzieci niepełnosprawne i ich rodziny otrzymują niewystarczające wsparcie od państwa (CBOS, listopad 2017). Podobna ilość badanych wskazuje na analogiczną sytuację dorosłych niepełnosprawnych. „Przekonanie o niedostatecznym wsparciu częściej wyrażają badani z wyższym wykształceniem, ankietowani w wieku 25-34 lata, częściej kobiety niż mężczyźni.”[8] Coś w tym jest. W ostatnich dniach wszyscy stali się specjalistami z dziedziny medycyny i prawa. Narodowcy jak zwykle „blisko” narodu, wytoczyli ciężkie działa przeciwko „Cywilizacji Śmierci” - moc internetowych hashtagów, facebookowych wydarzeń i nakładek na zdjęcia profilowe w geście solidarności z Alfiem Evansem, małym-wielkim bohaterem. W pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę okoliczności. Tylko, czy na tyle absorbujące, by nie poświęcić chwili refleksji rodzimym niepełnosprawnym na własnym podwórku? Może to nie „Cywilizacja Śmierci”, lecz „Cywilizacja Życia Poniżej Minimum Socjalnego”. Potem pozostanie jedynie pretensja, że „lewactwo” zagospodarowuje kolejną całkiem słusznie niezadowoloną grupę społeczną. I na tym się skończy.

Marta Niemczyk

https://www.facebook.com/notes/ron-rodzice-os%C3%B3b-niepe%C5%82nosprawnych/postulaty-cz%C4%99%C5%9Bci-%C5%9Brodowiska-os%C3%B3b-niepe%C5%82nosprawnych-w-stopniu-znacznym/944130795670067/ [dost. 28.04.2018]
http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/785566,rodzice-niepelnosprawnych-dzieci-okupuja-sejm.html
https://www.tvn24.pl/hartwich-do-arlukowicza-panie-ministrze-prosze-nie-opowiadac-bajek,831944,s.html
https://www.miir.gov.pl/strony/zadania/program-dostepnosc-plus-przyjazna-polska/
http://stopaborcji.pl/morawiecki-zapowiedzial-ulatwienia-dla-niepelnosprawnych-tych-ktorzy-nie-zostana-zamordowani/
https://chcemycalegozycia.pl/postulaty/
https://chcemycalegozycia.pl/nasza-petycja-ruszyla/
https://cbos.pl/PL/publikacje/news/2018/13/newsletter.php