środa, 29 kwiecień 2020 23:41

Witomysł Myduj - Transhumanizm a bioetyka – konfrontacja Dalekiego Wschodu z Zachodem

W myśl alt-rightowych memów- przyśpieszamy! Świat niewątpliwie nabiera tempa, ale czy niebawem przekroczy prędkość, która pozwoli odwrócić trend pogłębiającego się od lat lewicowo-liberalnego dyskursu? Czy naukowcom uda się prześcignąć nieubłagane prawa ewolucji i uchronić ludzkość przed degeneracją? A może jednak przyczynią się do jej upadku?

Zazwyczaj rozważania na takie tematy to dość luźne refleksje, swobodnie kreowane wizje i przemyślenia. Tymczasem w niniejszym artykule chciałbym odpowiedzieć na powyższe pytania poprzez pryzmat najnowszych osiągnięć medycyny z dziedziny terapii genowych. Choć aspekt „ulepszania” człowieka ma miejsce również na innych frontach nauki, zdecydowałem się na te ze względu na ich spektakularne osiągnięcia. Ponadto, aby umożliwić wgląd w motywację naukowców, a także zrozumieć zróżnicowanie rozwoju tych technologii na mapie geopolitycznej świata postanowiłem osadzić swoje rozważania w zróżnicowanym kontekście bioetycznym. Pokrótce chciałbym wprowadzić Czytelnika w temat bioetyki popularnej w środowiskach naukowych europejskich i amerykańskich, by następnie przenieść środek ciężkości do Azji i skupić się na konfucjanizmie i innych pokrewnych systemach wartości.

Jedną z motywacji do napisania tego artykułu było przeczytanie książki Francisa Fukuyamy, autora odmienianej przez wszystkie przypadki chybionej teorii o „Końcu historii”. Mianowicie w innym dziele wieszczy „Koniec człowieka”, gdzie celnie opisuje aspekty związane z filozofią, etyką i prawem odnoszącym się do rozwoju biotechnologii. Natomiast pod kątem wiedzy medycznej książka ta już zdezaktualizowała się, a sam autor, z wykształcenia politolog, ekonomista nie uniósł ciężaru rozważań i zbyt swobodnie operował w temacie, stąd moim zdaniem należy się pewne uzupełnienie tego wątku.

Zastanawiałem się czy należy rozpocząć od zagadnień naukowych czy bioetycznych. Choć humanistyczny wstęp mógłby być gładkim wprowadzeniem do tematu, zdecydowałem jednak omówić wpierw nowinki technologiczne. Najpierw wypada zrozumieć procesy, by na końcu móc je ocenić pod kątem etycznym – często te procesy poznawcze niestety zachodzą w społeczeństwie w odwrotnej kolejności albo człowiek zatrzymuje się jedynie na ocenie moralnej faktów niepoznanych - zjawisko to nad wyraz znamienne dla obu stron barykady szturmujących ostatnimi czasy obecne prawo aborcyjne. Ze względu na charakter czasopisma pozwolę sobie na pewne uproszczenia i przenośnie odnośnie metod biotechnologicznej, dociekliwych odsyłam do przypisów oraz literatury fachowej.

W listopadzie 2018r. w świecie naukowym zaczęły wyciekać informacje, iż południowochińskim Shenzen urodziły się dzieci zmodyfikowane genetycznie. Odpowiedzialnym za ten projekt był młody (34 l. wówczas) prof. He Jankiui, który postanowił przeprowadzić eksperyment wśród par, w których ojciec był nosicielem wirusa HIV, poprzez zapłodnienie in vitro (pozaustrojowo) ich dzieci i modyfikację  genomu potomków, a mianowicie wycięcie odcinka kodującego białka receptora CCR-5, który umożliwia wniknięcie wirusa HIV do wnętrza komórek. Została do tego użyta, po raz pierwszy na komórkach zarodka, metoda z wykorzystaniem mechanizmu CRISPR/Cas9. Jest to system obronny komórki przeciw mikroorganizmom, który niejako potrafi zaimplementować do materiału genetycznego fragment genomu innego organizmu, który potem staje się cząstką sygnalizująca i wzmacniająca reakcję obronne w przypadku ponownego zetknięcia się z tym samym patogenem. Można mówić tu o zjawisku o charakterze odporności nabytej porównywalnej do szczepionki, z tym że rolę przeciwciał odgrywa krótki fragment DNA/RNA. Tymczasem naukowcom się przechytrzyć system enzymatyczny Cas9 i wykorzystać go do wbudowywania lub usuwania genów według własnych upodobań z dużą skutecznością. Pierwotnie odkryto ten mechanizm u bakterii E. coli, z czasem dostrzeżono analogiczny system u człowieka i zaczęto z sukcesem modyfikować komórki somatyczne. W odróżnieniu od eksperymentu na zarodku takie zmiany nie są dziedziczne. Jest to sedno sprawy, ponieważ modyfikację dziedziczne są zabronione, a sam prof. Jankiui oraz tylko dwójka jego współpracowników została skazana na karę więzienia do 3 lat oraz wysokie kary finansowe za szerokie łamanie procedur badawczych. Co więcej, pomysłodawca został wydalony ze swojej uczelni. [1]. Jak łatwo się domyślić metodę tę można by potencjalnie wykorzystać do realizacji projektu człowieka ulepszonego. Choć takie modyfikacje będą się wiązać nieuchronnie licznymi efektami ubocznymi i stworzenie ulepszonego człowieka bez deficytów w innych aspektach z pewnością będzie bardzo trudne, można zaryzykować stwierdzenie, że świat nauki jest gotowy do podjęcia takich badań, a powstrzymują ich przed tym jedynie regulacje i przepisy.

Inną ciekawą metodą, ostatnio wykorzystywaną również w Polsce, jest przełomowa terapia genetyczna nowotworów CAR-T, wyjątkowo skuteczna w leczeniu białaczek limfoblastycznych. Polega ona na pobraniu dojrzałych limfocytów (białe krwinki, obronne) i wprowadzenie do nich genu poza organizmem (ex vivo) odpowiedzialnego za odpowiedni receptor poprzez nośnik (wektor) wirusowy. Tak zmodyfikowane komórki, wprowadzone z powrotem do organizmu, namnażają się i potrafią wychwytywać niedojrzałe, nowotworowe blasty (łącząc swój „nowy” receptor z ich antygenem, czyli cząstką charakterystyczną zlokalizowana w błonie komórkowej). Terapia te cechuje się bardzo wysoką skutecznością, ale jest również obecnie bardzo droga. Trwają badania nad leczeniem w ten sposób innych chorób nowotworowych oraz genetycznych jednogenowych takich jak hemofilia. Wraz z udoskonaleniem technologii i rozszerzeniem zastosowań będzie to milowy krok dla medycyny. [2]

Ciekawym zagadnieniem jest temat diagnostyki genetycznej. Dziś już wybiórczo stosuje się ją prenatalnie, w nowotworach dziedzicznych oraz kilku innych specjalizacjach medycznych. Co więcej, po zakończonym sukcesem projekcie Human Genome Project, polegającym na odszyfrowaniu niejako całego genomu człowieka w przyszłości być może uda się szerzej wykorzystać dostępne już teraz wiadomości o naszych genach. Niewykluczone, że nasz styl życia, dietę czy dawki leków nie będą sugerowane na podstawie uśrednionych do bólu danych z metaanaliz badań klinicznych, a poprzez indywidualne profilowanie genetyczne? Wydaje się to wręcz nieuniknione w pewnej perspektywie czasowej i z pewnością będzie to kolejny przełom w medycynie i naukach pokrewnych.

Jak zatem na powyższe zapatruje się zachodnia cywilizacja oparta na rzymskim prawie, greckiej filozofii i chrześcijańskiej filozofii? Jak można się domyślić, jest to bardzo zachowawcze i przezorne postrzeganie nowinek technologicznych. W 2008r. pod egidą Benedykta XVI w papieskiej instrukcji ds. problemów bioetycznych Dignitatis personae jednoznacznie potępiono wszelkie procedury, które wykorzystują zapłodnienie in vitro (pozaustrojowe). Jest to spójna kontynuacja myśli Jana Pawła II z encykliki Evangelium Vitae (1995r.), w której papież Polak podkreśla, że nie wolno prowadzić eksperymentów na osobach, które nie są w stanie wyrazić zgody tj. zarodek czy płód. Co więcej, dokument Godność osoby odnosi się również do modyfikacji dziedzicznych bardzo wyraziście „przy obecnym stanie badań działanie powodujące przechodzenie na potomstwo potencjalnych szkód, nie jest moralnie dopuszczalne”. Z drugiej strony Rzym akceptuje terapie genowe niedziedziczne na komórkach somatycznym z zastrzeżeniem zachowania pełnego profesjonalizmu, wysokiego stopnia ostrożności oraz unikania ryzyka, które mogłoby się okazać nieproporcjonalne. Obecny pontifex maximus Franciszek w adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium (2013r.) podsumowuje „zakłada ona (obrona życia) przekonanie, że każda istota ludzka jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swego rozwoju. Jest ona celem samym w sobie, a nigdy środkiem do rozwiązania innych trudności”.  Myśl katolicka również odnajduje swój wydźwięk w polskim Kodeksie Etyki Lekarskiej, gdzie odnajdujemy następujące twierdzenie „lekarz może dokonać interwencji w obrębie ludzkiego genomu wyłącznie w celach profilaktycznych lub terapeutycznych”. [3]

Co natomiast sprawiło tak śmiałe poczynania chińskich naukowców w sektorze genetyki klinicznej? Niewątpliwie jest to inne postrzeganie związane pośrednio z konfucjanizmem, który odcisnął wyraźne piętno na chińskim etosie pracy i kolektywnym postrzeganiu społeczeństwa. Mamy tutaj zupełnie odmienne postrzeganie życia, której nie jest wartością autoteliczną (stanowiącą cel samą w sobie). Dopiero wypełnienie tzw. cnót kardynalnych nadaje mu pełnego sensu. Jest to humanitarność (ren) oraz prawość (yi) i jedynie dzięki kultywowaniu ich można osiągnąć równowagę w stosunku do własnego bytu oraz otaczającego środowiska. Prawość jest bezpośrednio związana ze sprawiedliwością i uczciwością, takie też cechy są wymagane od osób wykonujących odpowiedzialne funkcje społeczne, a niewątpliwie taką jednostka jest lekarz. Z drugiej strony humanitarność powiązana jest z przekonaniem, o tym że człowiek powinien podnosić poziom swojego życia zarówno z perspektywy jednostki jak i życia wspólnotowego poprzez samodoskonalenie i rozwój. Według Konfucjusza powyższe wartości powinny być nadrzędne wobec prawa stanowionego a także nawet ludzkiego życia, które nie jest tak hołubione jak w kulturze Zachodu. Dla zobrazowania tej pespektywy można przytoczyć legendę związaną z powstawaniem chińskiej medycyny ludowej. Opowiada ona historię mitycznego cesarza, który samodzielnie testuje na sobie działanie rozmaitych ziół, aby oddzielić trujące od pożytecznych z narażeniem własnego życia. Podsumowując, konfucjanizm postrzega człowieka jako istotę ściśle społeczną w odróżnieniu od personalistycznego postrzegania jednostki jako bytu indywidualnego. Azjatyccy bioetycy krytykują model zachodni definiując go jako liberalne oderwanie tożsamości człowieka od warstwy wspólnotowej. [4, 5]

Jak widać, kierunek i tempo rozwoju inżynierii genetycznej nie jest łatwe do przewidzenia. Wydaje mi się, że teorie spiskowe nt. kreowania genetycznego nadczłowieka w najbliższym czasie nie zrealizują się, jednak należy patrzeć skrupulatnie naukowcom na ręce. Ze względu na ogromne koszty generowane przez ten sektor medyczny zagrożeniem są nierówności społeczne pod kątem dostępności do najnowszych metod terapeutycznych.

 

Witomysł Myduj

 

[1] Cohen J.: The untold story of the ‘circle of trust’ behind the world’s first gene-edited babies.

https://www.sciencemag.org/news/2019/08/untold-story-circle-trust-behind-world-s-first-gene-edited-babies#sidebar

[2] Dunbar C. et al.: Gene therapy comes of age. Science, 2018, 359

[3] Wróbel J.: Terapie genowe z perspektywy bioetycznej. Teologia i moralność. 2010 (8)

[4] Strządała A. Kryzys globalnej bioetyki. Neokonfucjańska krytyka bioetyki globalnej Kultura - historia - globalizacja. 2011 (8)

[5] Gregorczuk K.: Bioetyka konfucjańska jako odpowiedź na wyzwania współczesnej biomedycyny. Gdańskie Studia Azji Wschodniej, 2018